PIRKE AWOT

Sentencje Ojców, Pirke Awot, z hebrajskiego przełożył Michał Friedman, z komentarzem Pawła Śpiewaka, Wydawnictwo WAM, Kraków 2014.

Ostatnio wpadł mi w ręce świeżo wydany komentarz Pawła Śpiewaka do Pirke Awot (Sentencji Ojców), wydany przez nasze jezuickie wydawnictwo WAM. Choć Sentencje Ojców są bardzo popularne i często komentowane, to jednak nie są odrębnym dziełem. Stanowią część Miszny. Komentarz przyjemnie się czyta. Przeplatany jest, tak popularnymi dzisiaj wśród chrześcijan, midraszami – krótkimi historyjkami, które mają nam pomóc zrozumieć jakąś prawdę zawartą w Biblii. Sam tekst Pirke Awot, w wielu miejscach jest trudny do zrozumienia, zwłaszcza dla chrześcijan. Komentarz rozjaśnia nam trudniejsze fragmenty i jeśli ktoś po raz pierwszy spotyka się z tego typu literaturą, to nie będzie miał problemów z jego zrozumieniem.

Gdyby żydowscy ojcowie żyli dziś, być może zamiast traktatu Pirke Awot znaleźlibyśmy forum internetowe o nazwie motywatory.tora.org. Dlaczego? Dlatego, że ten krótki tekst zawiera w sobie wiele zachęty do tego, by Torę studiować, studiować i jeszcze raz studiować. Jak zaznacza Paweł Śpiewak: „Żydzi mają bardzo wiele słów na określenie studiowania i wiedzy, tyle co Eskimosi na różne odmiany śniegu”. Przyznam, że dla mnie, studenta teologii biblijnej, taki motywator jest dobrym impulsem do wzięcia się do roboty, do nie marnowania czasu, koncentrowaniu się na tym, co najważniejsze, bo wiedzy nie da się po prostu odziedziczyć. Przed oczami pojawia mi się wtedy romantyczny obraz setek mężczyzn, rabinów, zakonników, skrybów, uczonych, którzy całe życie poświęcili na studiowaniu fundamentalnych tekstów dla swojej wiary, wspólnoty, kultury. Z tymi tekstami wzrastali i wśród tych ksiąg siwieli i nad nimi się starzeli. Nie wiem czy was ten obraz fascynuje, mnie bardzo. Nad tymi samymi tekstami pochylają się nowe pokolenia. Teksty pozostały niezmienne. Jedynie komentarze się zmieniają, każde pokolenie dorzuca coś od siebie, zwraca uwagę na inne sprawy. I nie wiadomo, czy łatwiej je było czytać 1500 lat temu, czy teraz, gdy obrosły całą tą wielowiekową refleksją. Otwierając taki tekst, stajecie się uczestnikami tej wielopokoleniowej refleksji.

No dobrze. Na pewno usłyszę pytanie: Dlaczego ja jako chrześcijanin czytam żydowskie teksty? I to jeszcze te „po Jezusie”? Po pierwsze, pomijając osobisty fakt, że po prostu mnie to interesuje (choć nie mam pojęcia dlaczego i jeszcze wiele mi brakuje do tego, by wiedzę tę jakoś uporządkować), jestem przekonany, że jest to jedna z dróg budowania dialogu z judaizmem. Mam nadzieję, że dziś już nikogo nie trzeba przekonywać, że Kościół od Soboru Watykańskiego II nieodwołalnie wszedł na tę drogę. Umacniali ją później kolejni papieże, z Janem Pawłem II na czele. Dialog nie może zaistnieć zanim nie odłożymy na bok naszych wyobrażeń o „innych” i nie pozwolimy sobie na wsłuchanie się w to, jak owi „inni” postrzegają świat, Boga i siebie samych. I tak dzięki refleksji pana Śpiewaka wiem między innymi, że nasze stereotypowe myślenie o judaizmie jako religii wypełnionej tylko suchym rytual-izmem jest nieprawdziwa. Choć judaizm pozostaje religią nastawioną na praxis (to znaczy, że ważniejsze jest spełnianie przykazań niż osobista wiara), to nie ucieka przed szukaniem sensu swoich własnych praktyk. Paweł Śpiewak podkreśla, że ten prakseologiczny wymiar jest „ważny, ale nie wystarczający”. Zresztą, przypomina mi to trochę nasze katolickie dyskusje o naszych rytual-izmach. Widzimy problem u innych, a sami sobie z nim nie potrafimy poradzić.

Po drugie, czytam żydowskie teksty, żeby spojrzeć też na moją własną wiarę w Jezusa, na moje bycie w Kościele. Dzięki temu moja osobista wiara szuka swoich granic. Zaczynam sobie bardziej uświadamiać to, w co wierzę, a w co już na pewno nie. Taki dialog utwierdza mnie w moim byciu chrześcijaninem. I po trzecie, nie wystarczy zobaczyć różnice, czytam te teksty, bo są tam również miejsca styku między nami chrześcijanami a Żydami. Ba! Kończąc czytać Pirke Avot znalazłem nawet jeden, bardzo piękny punkt spotkania między nami jezuitami a Żydami. Jedno z ostatnich zdań traktatu brzmi: „Wszystko, co Przenajświętszy stworzył na świecie, zbudował ku Swojej Chwale, albowiem jest powiedziane: „Wszystko, co nosi Moje Imię, stworzyłem, ukształtowałem i uczyniłem ku Chwale Mojej”. Czy nie brzmi to podobnie jak nasze jezuickie zawołanie Ad maiorem Dei gloriam? Wszystko na większą chwałę Bożą. Wystarczyło mi na końcu przeczytać ten jeden fragment, by w Sentencjach Ojców poczuć się jak u siebie w domu.

I już tradycyjnie, na końcu, wpis ten nie byłby częścią „lapidarium”, gdyby nie kilka myśli z przeczytanej książki. Kluczem wyboru tych fragmentów jest moje własne serce i moja osobista wrażliwość. Wyciągając na wierzch te fragmenty, więcej mówię o sobie niż o książce. Każdy znajdzie w tym tekście coś dla siebie. W nawiasach podane są strony, na których będziecie mogli znaleźć te fragmenty:

…mów mało i czyń dużo… (s. 13)

…wiedzy się nie dziedziczy. (s. 16)

Kiedy zaś się modlisz, nie wpadaj w rutynę. (s. 16)

Sen poranny, wino poobiednie, rozmowy dziecinne i udział w zebraniach nieuków przywodzą człowieka do śmierci. (s. 20)

Cztery są rodzaje uczniów: Są tacy, co szybko przyswajają i szybko zapominają. U takich zysk pochłania strata. Są tacy, co z trudem przyswajają, ale też z trudem zapominają. U takich stratę wyrównuje zysk. Są tacy, co szybko przyswajają i z trudem zapominają, ci mają szczęście. Są tacy, co z trudem przyswajają i szybko zapominają – ci są nieszczęśliwi. (s. 29)

Pewien hiszpański rabin uczył: Spędzaj jak najwięcej czasu w domach studiów. Uczyń swój dom domem Tory. Oddaj swój czas na badania i rozmyślania o naukach Boga. (s. 56)

Hillel miał […] powiedzieć: […] Ktokolwiek niszczy czyjąś duszę, niszczy cały świat. Ktokolwiek ocala jedno życie, tak jakby ocalał cały świat”. (s. 66)

Talmudyczni mędrcy powiadali: „Człowiek został stworzony z parą uszu, lecz tylko z jednym językiem”, co ma uczyć, że mamy więcej słuchać niż mówić. (s. 73)

…niechęć do marnowania czasu… (s. 79)

Należy się koncentrować na tym, co najważniejsze. (s. 95)

Rabi Meir z Przemyślan raz powiedział swoim uczniom: „Powiadamy o Wszechmocnym, że tak daleko, jak oddalone są od nas wschód i zachód, On oddalił od nas nasze winy. Być może któryś z was powie mi, jak daleko znajduje się wschód od zachodu?”. Uczniowie Meira różnie odpowiadali na jego pytanie, czyniąc odmienne wyliczenia astronomiczne. Niespodziewanie rabin z Przemyślan przerwał im i rzekł: „Wszyscy się mylicie! Wchód od zachodu dzieli tylko ruch ciała, odwrócenie. Gdy stoimy twarzą zwróceni na wschód i odwrócimy się, mamy przed sobą zachód. Na tym polega istota skruchy. Wystarczy się odwrócić, zmienić i natychmiast się staje”. Na idei skruchy stoi judaizm […]. (s. 122)

Nie ma tak wielkiego znaczenia, czy ktoś czyni dużo, czy mało, ważne jest tylko to, czy swoje serce zwraca do niebios. (s. 124)

Spór jest istotą życia, również religijnego, a dobry spór przynosi tylko chwałę Bogu. (s. 148)

…czytaj stale Torę. (s. 154)

Żydzi mają bardzo wiele słów na określenie studiowania i wiedzy, tyle co Eskimosi na różne odmiany śniegu. (s. 161)

 

Książkę można kupić TUTAJ.