w poszukiwaniu pcheł

Jest taki ciekawy przedmiot na teologii biblijnej, który nazywa się krytyką tekstu. Czym się zajmuje? Mając pod ręką manuskrypty, starożytne teksty biblijne, krytycy próbują dojść jak najbliżej ich wersji pierwotnej. Tak. Tekst biblijny jeszcze na długo po śmierci apostołów podlegały zmianom. Spokojnie. Na szczęście nie aż tak poważnym. Mniej niż 10% tekstu Nowego Testamentu posiada różne swoje warianty. W dużej mierze chodzi o błędy wynikające z ręcznego przepisywania tekstu. Była to cholernie ciężka praca. Taki skryba przepisywał siedząc na stołku i trzymając papirus bądź pergamin na kolanach. Przy krótszych tekstach robił to na stojąco. Dlaczego nie używano stołów do pisania? Przedziwne. Nie wiem. Na marginesach niektórych manuskryptów do dziś widnieją bolesne wyznania kopistów, typu: „pisząc z pochylonymi plecami, z żebrami wbijającymi się w żołądek i przy ogólnym wyczerpaniu całego ciała”. Wśród komentarzy można znaleźć i takie dość nietypowe: „Zimno dziś” ktoś dodał obok „To naturalne, jest zima”, „Lampa daje za mało światła”, „Ten pergamin jest jakiś ciężki”. W takich warunkach, przy dużym zmęczeniu, nie trudno było pomylić literę, opuścić kilka słów czy coś niewyraźnie zapisać. Były i inne zanieczyszczenia tekstu. Świadome. Były to próby wyakcentowania jednej czy drugiej prawdy teologicznej, wejście w apologetykę ze światem nie-chrześcijańskim czy judaizmem, harmonizowanie tekstów, dobieranie słów, które w późniejszych latach wydawały się bardziej pasować w rozumieniu tekstu, upraszczanie trudnych fragmentów, czy dodawanie komentarzy.

Krytyka tekstu to niezwykle skomplikowana dziedzina biblistyki. To wyłapywanie błędów/skaz, porównywanie różnych manuskryptów, szukanie różnic, dochodzenie do tego skąd one się tam wzięły, który wariant był wcześniejszy, jaki powinniśmy wybrać, itp. Czytając „The Text of the New Testament. Its Transmission, Corrupation, and Restoration” B. M. Metzgera i B. D. Ehrmana zatrzymałem się dłużej nad cytowanymi w tej książce (s. 315) słowami A. E. Housmana, który obrazowo próbuje wyjaśnić pracę krytyka tekstu. Pod tłumaczeniem podaję tekst angielski – ze względu na moją słabą znajomość angielskiego i dla pewności, że zrozumiecie to lepiej niż ja.

„Krytyka tekstu nie jest częścią matematyki, ani gałęzią konkretnej nauki. Nie zajmuję się materią, która jest rygorystyczna i stała, jak linie i liczby, ale materią która jest płynna i zmienna; mówiąc wprost, zajmuje się słabościami i błędami ludzkiego umysłu oraz ich nieuporządkowanymi sługami, jakimi są ludzkie palce. Dlatego nie podlega ona twardym i stałym zasadom. Byłoby znaczniej prościej, gdyby takowe były. Z tego powodu wielu próbuje udawać, że one istnieją, albo przynajmniej zachowują się tak, jakby rzeczywiście tak uważali. Oczywiście, jeśli chcesz, możesz mieć twarde i stałe zasady, ale wtedy będziesz używał zasad nieprawdziwych, które wprowadzą cię w błąd; ponieważ ich prostota uczyni je nieadekwatnymi wobec problemów, które nie są proste, ale skomplikowane ze względu na ich związek z ludzką osobowością. Krytyk tekstu nie jest jak Newton badający ruch planet, jest on bardziej jak pies próbujący złapać pchłę. Jeśli pies łapałby pchły opierając się na matematycznych zasadach, badaniach nad statystyką powierzchni i populacji, nigdy by jej nie złapał za wyjątkiem przypadku. Każdą pchłą należy zająć się osobno; również każdy problem, który przedstawia się krytyce tekstu musi być traktowany jako wyjątkowy.”

“Textual criticism is not a branch of mathematics, nor indeed an exact science at all. It deals with a matter not rigid and constant, like lines and numbers, but fluid and variable; namely the frailties and aberrations of the human mind, and of its insubordinate servants, the human fingers. It is therefore not susceptible of hard-and-fast rules. It would be much easier if it were; and that is why people try to pretend that it is, or at least behave as if they thought so. Of course you can have hard-and-fast rules if you like, but then you will have false rules, and they will lead you wrong; because their simplicity will render them inapplicable to problems which are not simple, but complicated by the play of personality. A textual critic engaged upon his business is not at all like a dog hunting for fleas. If a dog hunted for fleas on mathematical principles, basing his researches on statistics of area and population, he would never catch a flea except by accident. They require to be treated as individuals; and every problem which presents itself to the textual critic must be regarded as possibly unique.”