żyje ten, kto wątpi

Postawiony między życiem a śmiercią, na końcu świata, gdzie miejscowi listonosze walczą, by przeżyć kolejną długą zimę, pełną śniegu, mrozu, wiatru i tajemniczego oceanu. Choć miejscami trudno mi było przebrnąć przez te strony, „Smutek Aniołów”,  którą napisał pisarz islandzki Jon Kalman Stefansson, dał mi miejscami chwile do przemyślenia pewnych spraw na nowo. Oto moje tradycyjne lapidarium po lekturze zimowego tekstu w upalne lato:

 

Życie jest dość proste, a człowiek nie. (9)

Napisano, że śmierć zna odpowiedzi i że właśnie ona uwalnia prastarą wiedzę z okowów; to oczywiście wierutna bzdura. Wszystko co wiemy, czegośmy się nauczyli, nie wyrasta ze śmierci, lecz z wiersza, z rozpaczy i wreszcie ze wspomnień szczęścia i wielkiej zdrady. (10)

Alkohol ma to do siebie, że zmienia nasz system wartości, ptasi śpiew staje się ważniejszy niż gazety świata, chłopak o kruchych oczach cenniejszy od złota, a dziewczyna z dołkami w policzkach potężniejsza niż cała angielska flota. (21)

Człowiek umrze, jeśli zabierzesz mu chleb, a bez marzeń uschnie. To, co najważniejsze, rzadko bywa skomplikowane, ale przecież by dojść do tak oczywistego wniosku, musimy umrzeć. (23)

Ten, co długo w noc czuwa, z trudem nadaje się do pracy za dnia, a ten, co nie goni za swymi marzeniami, traci serce. (24)

Jaki właściwie pożytek jest poezji, jeśli nie tkwi w niej moc odmiany losu? Wszak istnieją książki, które bawią, lecz nie dotykają najgłębszych kwestii. Są też takie, które każą ci wątpić, dają nadzieję, poszerzają horyzonty i prawdopodobnie pokazują, jak szybować. Niektóre książki są ważne, inne tylko cię bawią. (26)

[…] czytaj naturalnie, jakbyś oddychał, kiedy się nauczysz, będzie to bardzo proste. (28)

[…] kto chętnie poniża innych słowami, nigdy nie zna umiaru. (31)

Nasze ciała już dawno strawione w glebie, mięso odpadło od kości, wykop nas, a znajdziesz wyłącznie uśmiechające się do ciebie białe kości, mimo to nasze cielesne pragnienia wciąż trwają z nami, nie potrafimy się od nich uwolnić, podobnie jak od wspomnień, które silniejsze są od śmierci. Śmierci, jakaż jest twoja moc? (35)

Niejeden woli milczeć, gdy życie najboleśniej daje się we znaki, bo przecież słowa to często tylko martwe kamienie albo porwane i znoszone szaty. Mogą też być chwastami, niebezpiecznymi zarazkami, zbutwiałymi deskami, które nie utrzymują nawet mrówki, a co dopiero człowieka. A mimo to słowa jedną z niewielu rzeczy, jakie mamy pod ręką, gdy wszystko zawiedzie. Zastanów się. I jeszcze to niezrozumiałe, że najmniej ważkie i najbardziej nieprawdopodobne słowa mogą niespodziewanie udźwignąć wielki ciężar i przenieść życie bez uszczerbku ponad przyprawiającymi o zawrót głowy wąwozami. (37)

[…] dobrze jest otaczać się kruchymi ludźmi, to pomaga lepiej zrozumieć świat, chociaż nie zawsze wiem, co począć z tym zrozumieniem. (41)

[…] tęsknota może być inspirująca, łamać codzienność. (59)

[…] nigdy chyba nie powinniśmy pisać o niczym innym niż o tym właśnie: o smutku, tęsknocie, niemocy i o tym, co czasem rodzi się między dwojgiem ludzi, niewidzialne, lecz potężniejsze od światowych imperiów, silniejsze od religii i równie piękne jak niebo, o łzach, co są przezroczystymi rybami, o słowach, które szepcemy do Boga lub kogoś, kto jest najważniejszy, o chwili, kiedy kobieta wprowadza członek w swoje łono, a potem horyzont rozrywa się na dwie części. Nigdy nie powinniśmy pisać o niczym innym. Wokół tego powinny się kręcić wszystkie świadectwa, wszystkie raporty i wszystkie wiadomości świata:

Nie przyjdę dzisiaj do pracy z powodu smutku.

Zobaczyłem wczoraj te oczy i dlatego dzisiaj nie będzie mnie w pracy.

Nie mogę dzisiaj przyjść, ponieważ mój mąż jest nagi i taki piękny.

Nie mogę wyjść dzisiaj z domu, bo życie mnie zdradziło.

Nie przybędę na zebranie, gdyż przed moim domem opala się kobieta, a jej skóra błyszczy w słońcu. (67)

[…] człowieka trudno ocenić po powierzchni, dlatego łatwo dać się zwieść i zapłacić za to życiem lub szczęściem; wyszłam za ciebie dlatego, że byłeś taki spokojny i piękny z wierzchu, ale teraz nie zaznaję szczęścia; wypłynąłem na morze, bo na powierzchni było takie spokojne, a teraz nie żyję, płaczę na dnie oceany wśród innych topielców i przepływają przeze mnie ryby. (72)

Słowa pisane mogą mieć większą głębię niż mówione, zupełnie jakby papier wyzwalał z pęt nieznane światy. (75)

[…] żyje tylko ten, kto wątpi. (79)

Największa krzywda, jaką mogłabym sobie wyrządzić, to wyjść za człowieka, którego kocham, bo wtedy byłabym bezbronna. (83)

[…] zdania zostały napisane po to, by odmienić życie, tak pewno zawsze powinniśmy pisać […] (90)

[…] dystans między życiem a śmiercią jest tak nieznaczny, że mieści się w jednym słowie. I dlatego winieneś na wieki wieków ostrożnie używać słów – co najmniej jedno z nich niesie z sobą śmierć. (123)

[…] bo czym jest człowiek bez Boga, a raczej czym jest Bóg bez człowieka […] (141)

Tu na końcu świata kobiety potrafią budzić ogień ze snu, robią to każdego ranka od wielu setek lat. Gdzieś tam w dalekim świecie możni myśleli o człowieku i kosmosie, odkrywali planety, powstawały piękne strofy, cesarze, królowie i generałowie niszczyli wokół siebie życie, i tak oto historia powstawała i upadała na całej kuli ziemskiej, lata zbierały się w wieki, a przez cały ten czasu tu na końcu świata kobiety budziły się przed Bogiem i ludźmi, aby uklęknąć przy palenisku i dmuchnąć w popiół, w którym poprzedniego wieczora ukryły żar. Rano rozbudzenie ognia może zająć i godzinę, dmuchają, póki pot nie wystąpi im na czoło, dmuchają bez wytchnienia, bo czymże jest życie bez ognia, gdy wokół mróz? (147)

Tak to już czasem bywa; nie widzisz życia, póki całkiem blisko przy nim nie staniesz, dlatego nigdy nie powinniśmy osądzać z oddali. (153)

[…] człowiek musi oddychać, inaczej umrze, podstawa istnienia nie jest za bardzo skomplikowana. (167)

[…] z człowiekiem zawsze trudniej sobie poradzić niż z siłami natury. (176)

[…] jaka jest rzeczywista różnica […] między optymizmem a debilizmem? (192)

Ludzie od dawna tylko gonią, śpieszą się umierać, pozostawiając w pustce żony i dzieci. Zapominają, że życie jest piękne, a człowiek ma przede wszystkim zajmować się życiem. A właściwie wyłącznie. (206)

Ten, kto umiera, nigdy nie wraca, straciliśmy go, żadna moc wszechświata nie jest w stanie oddać nam ciepła minionego życia, brzmienia głosu, gestykulacji, dowcipu. Wszystkie te detale, z których składa się życie, które nadają mu znaczenie, odeszły na wieki, zniknęły, ale pozostawiają otwartą ranę w sercu, którą czas zmienia powoli w nabrzmiałą bliznę. Ten, kto umiera, nie odchodzi jednak od nas na zawsze, i ta sprzeczność pociesza nas i jednocześnie zadaje ból, ten, kto umarł, jest zarazem bliski i daleki. (231)

Być mężczyzną to wiedzieć, dokąd człowiek zmierza, i nie marnować na to zbyt wielu słów. W takich mężczyznach kobiety się zakochują. (234)

Chłopak wymachuje listonoszowi pięścią przed twarzą: gówno mnie obchodzi twoje męstwo! Ten, kto nie boi się tego dźwięku, jest po prostu głupcem. Ten, kto nie boi się, że spadnie w przepaść w taką pogodę, jest głupim ćwokiem. Człowiekiem o wyobraźni mniejszej od glisty. Sram na twoje męstwo, sram na nie. Teraz wiem, co pastorowa miała na myśli, mówiąc, że mężczyźni są nieodpowiedzialni, a kobiety i dzieci zawsze ponoszą tego skutki. Chciała powiedzieć, że męstwo jest nie tylko głupie, le też groźne, bo myśli, bo myśli wyłącznie o sobie, żeby dobrze wypaść, dla was jest ważne jedno: żeby wyjść na silnych, odważnych, nieulęknionych, stwarzać pozory, dla was od samego życia ważniejsze jest to, żeby dobrze wypaść!

Jens wyprostował się i góruje teraz nad chłopakiem: Męstwo to wyłącznie odwaga. Nie poddawać się nigdy. I nigdy się nie ugiąć!

Chłopak: Czasem ludzie tacy jak ty są tylko bezmyślni, boją się cofnąć. Tata utonął w nawałnicę, wypłynęli w morze pomimo złych prognoz, choć większość nie wypłynęła. Petur znał sternika. Mężny chłop, mawiał, niczego się nie boi, nigdy. Trzeba było widzieć oczy Petura, kiedy mówił o tym sterniku, trzeba było widzieć, jak błyszczały, gdy opisywał odwagę człowieka, który nie miał odwagi ustąpić pogodzie, nie miał odwagi skapitulować przed ryzykiem. Cała szóstka utonęła. A wiesz, ile dzieci straciło ojca? Ile rodzin się rozpadło z powodu męstwa sternika? Ile osób musiało mieszkać w rozproszeniu po różnych gospodarstwach i nigdy więcej nie ujrzało swoich bliskich, bo wszyscy pomarli? I człowiek został sam na tym przeklętym świecie dlatego, że sternik udawał takiego diablo męskiego. Ta wasza cholerna męskość dusi wszystko, co dobre, subtelne i piękne, zabija samo życie, więc sram na to cholerne męstwo, sram całą hałdą gówna! Wracam, nie idę dalej!! (258)

Życie jest tak różnorodne, że aż nonsensowne, absurdalne, niedorzeczne, o wiele rozsądniej jest gwizdać sobie, fajnie fałszując, niż próbować opisać je słowami. (262)

Niech to diabli, chłopcy, czy człowiek przyszedł na ten cholerny świat po to tylko, by umrzeć? (323)

[…] gdzie się wobec tego podziały wszystkie dobre chwile, jakie przeżyli, czy po śmierci w nicość się obracają? (326)

[…] po co, do diabła, żyjemy i umieramy, jeśli właśnie nie po to, żeby pokonywać niemożliwe? (327)

 

Jon Kalman Stefansson, Smutek Aniołów, Wydawnictwo W.A.B.,  Warszawa 2009.