(nie)obecność

Wspólnoty chrześcijan w Rzymie nie były założone przez Pawła. Do tej pory nie wiemy kto je tam zakładał. Dlatego list Pawła, który dziś znamy jako ΡΟΜΑΙΥΣ, czyli „do Rzymian”, jest dla niego wyjątkowym. Kilka uwag/ciekawostek dotyczących pierwszych wersetów tego listu.

 

*

Paweł nazywa siebie sługą (δουλος) Jezusa Chrystusa, co można tłumaczyć również jako „niewolnik”. Paweł nie myśli o ludziach w kategoriach  „wolni” i „niewolnicy/słudzy”. Wszyscy dla niego są niewolnikami. Jedni są sługami grzechu, który prowadzi do śmierci, a drudzy są sługami wiary, która prowadzi do usprawiedliwienia. Mówienie o tym, że nikt tak naprawdę nie jest wolny (w takim sensie absolutnym) jest już banałem, więc temat ten zostawiam.

 

**

Paweł nazywa siebie również apostołem. Nie nadużywa tego tytułu. Apostołem nazywany jest przez Łukasza Barnaba (Dz 14,14), a sam Paweł używa tego tytułu wobec Andronika i Juniasa (Rz 16,7).

 

***

Nadawcę (Rz 1,1) z odbiorcami (Rz 1,7) dzieli „odległość” aż sześciu wersetów. Przesadą będzie jak powiemy, że nawet „topografia tekstu” ukazuje dystans dzielący Pawła i rzymskie wspólnoty. Choć to przesada, jednak wydaje się być ona interesującą. Pawłowi uwiera jego nieobecność, dlatego w kolejnych wersetach (w. 10-13 i 15) wspomina o potrzebie „obecności” fizycznej w Rzymie. W jakimś sensie Paweł dociera do Rzymu poprzez ten list, jednak mu to nie wystarcza. Moglibyśmy określić tę dynamikę za pomocą słów „nieobecność-obecność”, po grecku apousia-parousia (απουσια-παρουσια). Na pewno paruzja już nam dzwoni w uszach. Jednak tutaj to tylko techniczny zabieg. Te dwa terminy w tych pierwszych wersetach oczywiście nie występują. Aby zmniejszyć dystans Paweł stosuje zabieg retoryczny zwany captatio benevolentiae, mianowicie chwali ich wiarę, mówiąc że jej sława niesie się po całym świecie. Miło. Aby jeszcze bardziej się im przypodobać pisze: „nieustannie o was pamiętam” (w. 9). Trudno mówić o pamięci kogoś kogo się jeszcze nie spotkało, ale dzięki tej hiperboli Paweł nawiązywał pozytywną więź. Widać był nie tylko dobrym retorykiem, ale i dyplomatą.

 

****

W świetle znanych nam słów o zakazie przysięgania na Boga z Mt 5,33-37 oraz Jk 5,12 może nas dziwić, że Paweł powołuje się na Boga jako świadka (w. 9).

 

*****

Jeszcze na koniec skoczmy, nomen omen, na koniec tego listu. Rozdział 16 zaczyna się od słów: „Polecam wam naszą siostrę Febę, która pełni posługę Kościołowi w Kenchrach. Przyjmijcie ją w Panu, jak przystoi świętym. Zaopatrzcie ją też we wszystko, czego mogłaby od was potrzebować, bo i ona była pomocą dla wielu, także dla mnie samego.” W czasach Pawła listy nie były przekazywane przez przypadkowe osoby. Miały one nie tylko list dostarczyć, ale i go przeczytać. Nie zapominajmy, że analfabetyzm w tamtych czasach był czymś powszechnym. Mało tego. „Listonosz” miał pełny autorytet od nadawcy do tego, by wyjaśnić treść listu. Chyba nie trzeba dużo wyjaśniać jak szokujące musiało być dla tamtejszej wspólnoty to, że list dostarczyła Febe, kobieta z Kenchrów.

 

 

List do Rzymian 1,1-17

1 Paweł, sługa Chrystusa Jezusa, powołany na apostoła, wybrany do głoszenia Ewangelii Boga,
2 zapowiedzianej od dawna przez proroków w Pismach Świętych.
3 Jest to Ewangelia o Bożym Synu, Jezusie Chrystusie, Panu naszym. Według ciała – pochodził z rodu Dawida.
4 Według Ducha Świętości  – przez powstanie z martwych został ukazany pełnym mocy Synem Bożym.
5 Przez Niego otrzymaliśmy  łaskę i posłannictwo, aby dla Jego imienia wzywać wszystkie narody do przyjęcia wiary .
6 Wśród nich jesteście i wy – powołani Jezusa Chrystusa.
7 Wszystkim przebywającym w Rzymie, przez Boga umiłowanym , powołanym i świętym, niech będzie łaska i pokój od Boga, naszego Ojca, i od Pana Jezusa Chrystusa.
8 Najpierw  dziękuję mojemu Bogu przez Jezusa Chrystusa za was wszystkich, ponieważ o waszej wierze mówi się szeroko po świecie .
9 Bóg, któremu służę w duchu przez głoszenie Ewangelii Jego Syna, jest mi świadkiem , że nieustannie o was pamiętam .
10 Proszę zawsze w moich modlitwach, abym – jeśli taka będzie wola Boża – mógł kiedyś szczęśliwie do was przybyć.
11 Pragnę was przecież zobaczyć, by podzielić się z wami duchowym darem  dla waszego umocnienia,
12 a raczej dla wzajemnego pokrzepienia wspólnie posiadaną wiarą, waszą i moją.
13 Wiedzcie też, bracia, że wiele razy zamierzałem przybyć do was, aby również u was zebrać jakieś owoce, podobnie jak u innych, ale aż dotąd ciągle pojawiały się przeszkody.
14 Jestem przecież dłużnikiem Greków i barbarzyńców, uczonych i nieuczonych.
15 Dlatego bardzo pragnę także wam, mieszkańcom Rzymu, głosić Ewangelię.
16 Bo ja nie  wstydzę się Ewangelii. Ona jest mocą Boga dla zbawienia każdego, kto wierzy: najpierw Żyda, potem Greka.
17 W niej bowiem sprawiedliwość Boga objawia się dzięki wierze dla wiary, jak jest napisane: sprawiedliwy dzięki wierze żyć będzie.

 

 

p.s. Z tych 17stu pierwszych wersetów najważniejsze są te dwa ostatnie, ale o tym innym razem ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.