Archiwa tagu: chłopiec

Rdz 22,5

Wtedy powiedział do swoich sług: „Zostańcie tu z osłem, a ja i chłopiec pójdziemy tam, oddamy pokłon i wrócimy[1] do was”.

 

[1] wrócimy – rabii „Raszi zauważył, że Awraham* powiedział do sług w liczbie mnogiej: „wrócimy”, gdy prowadził Jicchaka** na górę Moria, a więc przepowiedział rozwój wypadków. Czy Awraham wierzył, że moralny Bóg nie dopuści do niesprawiedliwości?” [Judaizm bez tajemnic, Paweł Jędrzejewski, wyd. Tora Pardes, Kraków 2012, s. 21]

 

* Awraham = Abraham

** Jicchaka = Izaaka

Rdz 22,12

Anioł mówił dalej: „Nie podnoś ręki na tego chłopca i nie czyń mu nic złego. Teraz wiem, że boisz się Boga, gdyż nie odmówiłeś mi swojego jedynego syna”.

 

„Bojaźń Boga, która polega na gotowości oddania Mu wszystkiego i pójścia za wewnętrznym głosem aż do końca, podsuwa Abrahamowi – jako próbę – możliwość złożenia w ofierze swego pierworodnego. Nie miał on większej możliwości uznania Boga, który go dotąd prowadził. Taki sposób uczczenia Boga był już znany Kananejczykom.

Myśl ofiarowania Izaaka jawi się Abrahamowi jako „pokusa”. Każda pokusa stawia człowieka wobec możliwości zła. Powód ofiary wiąże Biblia bezpośrednio z nakazem Boga. Obraz biblijny skraca psychologiczny proces, przedstawiając jako bezpośredni nakaz Boga to, co równocześnie może być wyrazem wewnętrznej walki, która nie wyklucza możliwości pobłądzenia. Zło dopuszczone przez Boga bywa niekiedy przedstawione jakby bezpośrednio przez Niego dokonane: „Opętał Saula duch zły, zesłany przez JHWH” (1 Sm 16,14). Biblia przedstawia czasem nawet błędne rozeznanie sumienia jako głos Boży.

Bóg nie żądał zabicia pierworodnego, ale dopuścił tę myśl jako próbę. Wyraźny przypadek paralelny znajdujemy u proroka Micheasza 6,6: „Z czym stanę przed Panem i pokłonię się Bogu wysokiemu?” Prorok zastanawia się nad sposobem oddania Bogu najwyższej czci. I wtedy przychodzi mu na myśl jako najwyższa ludzka możliwość: ofiara z człowieka. „Czy trzeba, bym wydał pierworodnego mego za mój występek, owoc łona mego za grzech mej duszy”.

W rozwoju historii starotestamentalnej w godzinach największych nieszczęść narodowych i osobistych dochodziło do składania ofiar z ludzi. I tak król Moabu oblężony w swej stolicy, będąc w położeniu bez wyjścia, nie znalazł innego sposobu ratunku, jak właśnie złożenie na murach miasta całopalnej ofiary ze swego pierworodnego, który miał po nim zasiąść na tronie (2 Krl 16,3); to samo uczynił Manasses (2 Krl 17,17). Przy zakładaniu fundamentów odbudowującego się miasta Jerycho Hiel zamurował swego pierworodnego, a po dokończeniu budowy ofiarował najmłodszego syna. Archeologia potwierdziła powyższe dane biblijne i to nie tylko w odniesieniu do okresu królewskiego, ale i do wcześniejszego okresu brązu, kiedy to mają miejsce wydarzenia z życia patriarchów. W Megiddo np. zamurowano w fundamentach twierdzy 15-letnią dziewczynę. Wykopaliska prowadzone w Tell-el-Fara odkryły szkielety dzieci pod bramami miasta, wzniesionymi w okresie brązu. Ofiary z ludzi były zatem możliwe w ciągu całej historii starotestamentalnej jako akty religijnej przesady. Nic przeto dziwnego, że i ludziom bojącym się Boga przychodziły do głowy takie myśli jako najwyższy akt religijności, a dzięki szczególnej interwencji Bożej u ojca narodu wybranego stały się znaczące dla przyszłych pokoleń. A oto prawo, które promulguje opowiadanie o ofierze Izaaka: Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba nie chce ofiar z ludzi!

Wkroczenie Boga poprawia błądzące sumienie, które w ciemnościach próby było gotowe powiedzieć Bogu tak, posuwając się nawet do krańcowej niedorzeczności. Takie całkowite wyrzeczenie siebie zniewala serce Boga, który czyni Abrahama źródłem błogosławieństwa dla przyszłych pokoleń.” [Historia Starego Testamentu, Tom II: Lud Bożego Przymierza, Claus Schedl, Tuchów 1995, s. 51-52]