Archiwa tagu: Mk

Dlaczego «musi»?

Jest taki ważny moment w Ewangelii Marka, po którym Jezus zaczyna otwarcie mówić o swojej męce i zmartwychwstaniu. Punktem zwrotnym całej wędrówki Jezusa z uczniami jest wyznanie Piotra, który na pytanie o tożsamość Jezusa odpowiada: συ ει ο χριστος, Ty jesteś Chrystus (8,29).

 

Po tym Jezus mówi: δει τον υιον του ανθρωπου πολλα παθειν, Syn Człowieczy musi wiele cierpieć (8,31).

 

Dlaczego musi? Kto wywiera przymus? Kto chce cierpienia Jezusa? O czym mówi nam czasownik δει?

 

W tradycji biblijnej nie ma bezosobowego δει, czyli greckiego fatum, nieuniknionego losu, przeznaczania. Bóg osobowy czuwa nad dziejami świata. Czy to znaczy, że Bóg chciał cierpienia swojego Syna? Jak rozumieć δει, które pojawia się u Marka? Może ono być synonimem sformułowania γεγραπται, jest napisane (por. Mk 9,12). To oznacza, że żadne wydarzenie nie może uchronić się przed Bożą mocą. A mocą Boga jest to, że potrafi zło wpleść w swoje plany i przemienić jego negatywne skutki w dobro. Bóg przekształca totalny absurd jakim jest cierpienie i śmierć własnego Syna i nadaje mu pozytywne znaczenie. To nie cierpienie i śmierć jest w planach Boga, ale przetransformowanie ich szkodliwych konsekwencji.

 

Taka interpretacja jest wzmocniona innym czasownikiem. Syn Człowieczy αποδοκιμασθηναι, musi zostać odrzucony (Mk 8,31). Dosłownie rozumiany jako określanie czystości metalu, na przykład złota, aby stwierdzić jego autentyczność. Nauczanie Jezusa zostało ocenione przez starszych, kapłanów i uczonych w Piśmie i uznane za niewiarygodne. To znaczy, że nie zgadza się ono z tym, kim jest i czego chce, według ich mniemania, Bóg.

 

Śmierć Jezusa jest wynikiem odrzucenia Go przez ludzi, nie przez Boga. Bóg nie potrzebował cierpienia Syna, aby uśmierzyć swój gniew z powodu ludzkich błędów. „Teologia zadośćuczynienia” jest non-sensem, ponieważ podtrzymuje i rozwija obraz Boga zagniewanego, żądającego okupu. Kluczowym momentem są wydarzenia z ogrodu oliwnego, kiedy Jezus rozumiejąc logikę działania Ojca w wolności podejmuje decyzję wejścia właśnie w taką dynamikę ratowania człowieka.

 

Na podstawie: M. Grilli, «Paradosso» e «mistero». Il Vangelo di Marco, EDB, Bologna 2012, s. 66-67.

Mk 9,9

Kiedy schodzili z góry, nakazał im, aby nikomu nie opowiadali o tym, co widzieli, dopóki Syn Człowieczy nie powstanie z martwych.[1]

 

[1] Termin dochowywania milczenia ma znaczenie zasadnicze. Teoria milczenia, którą Marek rozwijał i dla której znajdował niekiedy punkty styczne, otrzymywała różnorakie interpretacje, a niekiedy była nawet kwestionowana. Ci, którzy ją kwestionują, wydają się nie rozumieć sytuacji ewangelisty, który w redagowaniu tekstu był niewątpliwie związany tradycjami. Wrede łączył teorię tajemnicy z rzekomo nie-mesjańskim życiem Jezusa, które tym sposobem chciał wystylizować na mesjańskie. […] Za procesem literackim kryje się nie to, że nie-mesjańskie życie Jezusa okazało się mesjańskim, lecz to, że z Głosiciela stał się On głoszonym. Jezus głosił nie siebie samego , lecz królestwo Boże, a przedmiotem głoszenia mógł się stać dopiero z perspektywy paschalnej. Pełne Jego zrozumienie umożliwiły dopiero krzyż i zmartwychwstanie. Dlatego przed zmartwychwstaniem Syna Człowieczego trzeba było zachowywać milczenie. [Teologia Nowego Testamentu, Joachim Gnilka, wyd. „M”, Kraków 2002, s. 202]

Mk 7,27

Powiedział do niej: „Pozwól najpierw najeść się dzieciom, bo nie wypada zabierać chleb dzieciom i rzucać go szczeniętom[1]”.

 

[1] Dzieci i szczenięta obrazują relacje między Izraelem i poganami, gdyż Izrael pozostaje do Boga w relacji dziecka, podczas gdy zdrobniała, delikatniejsza forma „szczenięta” (lub „pieski”) była w judaizmie używana na określenie pogan. […] Wiele mówiący jest fakt, że spotkanie z Syrofenicjanką miało miejsce poza Izraelem, w okolicy Tyru i Sydonu (Mk 7, 24) [Teologia Nowego Testamentu, Joachim Gnilka, wyd. „M”, Kraków 2002, s. 219]

Mk 14,51n

A pewien młodzieniec szedł za Nim, owinięty tylko w płótno. Próbowano go pochwycić, lecz on porzucił płótno i uciekł nagi.[1]

 

[1] Mk 14, 51n: Prawdopodobnie fragment ten nawiązuje do charakteru apokaliptycznego interpretacji męki Jezusa (patrz przypis do Mk 15, 33). Pozostali narratorzy, Mateusz i Łukasz, nie rozumieli już tej sceny i wykreślili ją. Ale pierwotnie opisuje ona apokaliptyczny motyw ucieczki (zob. Ap 6, 15n; Księga Henocha etiopska 62, 10; Mk 13 14-20) [Teologia Nowego Testamentu, Joachim Gnilka, wyd. „M”, Kraków 2002, s. 192]

Mk 15,38

Wtedy zasłona świątyni rozdarła się na dwoje, od góry do dołu.[1]

[1] Możliwe są dwie interpretacje. Po pierwsze, podkreślony jest przez to motyw sądu, ponieważ obraz ten zapowiada koniec kultu świątynnego. Przedmiotem sądu jest świątynia, Jerozolima, a tym samym judaizm. Po drugie, mamy tu, być może, symbol swobodnego dostępu do Boga, który zawdzięczamy śmierci Jezusa. Za zasłonę oddzielającą Miejsce Najświętsze, zwaną także drugą zasłoną (w tym obrazie może chodzić tylko o tę właśnie zasłonę), mógł wchodzić raz w roku tylko najwyższy kapłan. Zresztą te dwie interpretacje nie wykluczają się wzajemnie i obie mogą być owocem pracy redakcyjnej. [Teologia Nowego Testamentu, Joachim Gnilka, wyd. „M”, Kraków 2002, s. 193]