Archiwa tagu: Paweł

nasza ojczyzna jest w niebie

Z 22 rozdziału Dziejów Apostolskich (22,25-29) wynika, że Paweł był obywatelem rzymskim. Czy rzeczywiście nim był? Dlaczego zatem ani razu nie wspomina o tym w swoich listach? Choć argument ex silentio nie jest przekonywujący, to na niekorzyść przemawia jeszcze kilka innych spraw. Po pierwsze, obywatelstwo rzymskie było nadawane bardzo rzadko osobom zamieszkałym we wschodniej części cesarstwa, a szczególnie Żydom. Po drugie. Jeśli Paweł odziedziczył je po ojcu, to w jaki sposób jego rodzina godziła obowiązki wynikające z posiadania rzymskiego obywatelstwa, mianowicie oddawanie czci bogom cesarstwa, z żydowską praktyką religijną? I najważniejsze pytanie, w jaki sposób Paweł mógł pogodzić obowiązki obywatela Rzymu z wiarą w Jezusa, którego tak gorliwie głosił?

 

Dlaczego w takim razie Łukasz w swych Dziejach przypisuje Pawłowi rzymskie obywatelstwo? Mogło to wynikać z trudnej sytuacji w jakiej nagle znaleźli się pierwsi chrześcijanie. Przedstawiając Pawła jako obywatela Rzymu Łukasz mógł podkreślać, że misja Pawła nie była związana z żadną otwartą rebelią przeciwko cesarstwu rzymskiemu. To prawda, że chrześcijaństwo wchodziło w konflikt z cesarstwem ze względu na odrzucenie uczestnictwa chociażby w powszechnym kulcie cesarza. Jednak nie było to związane z formowaniem się politycznej opozycji, ale wynikało z wewnętrznej przemiany tych, którzy uwierzyli w Jezusa. Paweł był zbyt aktywny, a sami Żydzi nie chcieli go widzieć u siebie w synagogach, by nie być posądzonym o nielojalność względem cesarza. Nie raz przecież byli wyrzucani z Rzymu.

 

Jednak nie do końca Łukasz mija się z prawdą o szczególnych prawach jakie posiadał Paweł. Od czasów Juliusza Cezara Żydzi cieszyli się wolnością religijną, a w miastach mieli prawo tworzyć własne struktury administracyjno-sądownicze. Tego typu jednostki prawne były nazywane politeuma. Paweł raz używa tego terminu w znanym nam zdaniu, że „nasza ojczyzna (politeuma) jest w niebie” (Fil 3,20).

 

(częściowo na podstawie: C. Roetzel, Paul. The man and the myth, Edinburgh, 1999)

(nie)obecność

Wspólnoty chrześcijan w Rzymie nie były założone przez Pawła. Do tej pory nie wiemy kto je tam zakładał. Dlatego list Pawła, który dziś znamy jako ΡΟΜΑΙΥΣ, czyli „do Rzymian”, jest dla niego wyjątkowym. Kilka uwag/ciekawostek dotyczących pierwszych wersetów tego listu.

 

*

Paweł nazywa siebie sługą (δουλος) Jezusa Chrystusa, co można tłumaczyć również jako „niewolnik”. Paweł nie myśli o ludziach w kategoriach  „wolni” i „niewolnicy/słudzy”. Wszyscy dla niego są niewolnikami. Jedni są sługami grzechu, który prowadzi do śmierci, a drudzy są sługami wiary, która prowadzi do usprawiedliwienia. Mówienie o tym, że nikt tak naprawdę nie jest wolny (w takim sensie absolutnym) jest już banałem, więc temat ten zostawiam.

 

**

Paweł nazywa siebie również apostołem. Nie nadużywa tego tytułu. Apostołem nazywany jest przez Łukasza Barnaba (Dz 14,14), a sam Paweł używa tego tytułu wobec Andronika i Juniasa (Rz 16,7).

 

***

Nadawcę (Rz 1,1) z odbiorcami (Rz 1,7) dzieli „odległość” aż sześciu wersetów. Przesadą będzie jak powiemy, że nawet „topografia tekstu” ukazuje dystans dzielący Pawła i rzymskie wspólnoty. Choć to przesada, jednak wydaje się być ona interesującą. Pawłowi uwiera jego nieobecność, dlatego w kolejnych wersetach (w. 10-13 i 15) wspomina o potrzebie „obecności” fizycznej w Rzymie. W jakimś sensie Paweł dociera do Rzymu poprzez ten list, jednak mu to nie wystarcza. Moglibyśmy określić tę dynamikę za pomocą słów „nieobecność-obecność”, po grecku apousia-parousia (απουσια-παρουσια). Na pewno paruzja już nam dzwoni w uszach. Jednak tutaj to tylko techniczny zabieg. Te dwa terminy w tych pierwszych wersetach oczywiście nie występują. Aby zmniejszyć dystans Paweł stosuje zabieg retoryczny zwany captatio benevolentiae, mianowicie chwali ich wiarę, mówiąc że jej sława niesie się po całym świecie. Miło. Aby jeszcze bardziej się im przypodobać pisze: „nieustannie o was pamiętam” (w. 9). Trudno mówić o pamięci kogoś kogo się jeszcze nie spotkało, ale dzięki tej hiperboli Paweł nawiązywał pozytywną więź. Widać był nie tylko dobrym retorykiem, ale i dyplomatą.

 

****

W świetle znanych nam słów o zakazie przysięgania na Boga z Mt 5,33-37 oraz Jk 5,12 może nas dziwić, że Paweł powołuje się na Boga jako świadka (w. 9).

 

*****

Jeszcze na koniec skoczmy, nomen omen, na koniec tego listu. Rozdział 16 zaczyna się od słów: „Polecam wam naszą siostrę Febę, która pełni posługę Kościołowi w Kenchrach. Przyjmijcie ją w Panu, jak przystoi świętym. Zaopatrzcie ją też we wszystko, czego mogłaby od was potrzebować, bo i ona była pomocą dla wielu, także dla mnie samego.” W czasach Pawła listy nie były przekazywane przez przypadkowe osoby. Miały one nie tylko list dostarczyć, ale i go przeczytać. Nie zapominajmy, że analfabetyzm w tamtych czasach był czymś powszechnym. Mało tego. „Listonosz” miał pełny autorytet od nadawcy do tego, by wyjaśnić treść listu. Chyba nie trzeba dużo wyjaśniać jak szokujące musiało być dla tamtejszej wspólnoty to, że list dostarczyła Febe, kobieta z Kenchrów.

 

 

List do Rzymian 1,1-17

1 Paweł, sługa Chrystusa Jezusa, powołany na apostoła, wybrany do głoszenia Ewangelii Boga,
2 zapowiedzianej od dawna przez proroków w Pismach Świętych.
3 Jest to Ewangelia o Bożym Synu, Jezusie Chrystusie, Panu naszym. Według ciała – pochodził z rodu Dawida.
4 Według Ducha Świętości  – przez powstanie z martwych został ukazany pełnym mocy Synem Bożym.
5 Przez Niego otrzymaliśmy  łaskę i posłannictwo, aby dla Jego imienia wzywać wszystkie narody do przyjęcia wiary .
6 Wśród nich jesteście i wy – powołani Jezusa Chrystusa.
7 Wszystkim przebywającym w Rzymie, przez Boga umiłowanym , powołanym i świętym, niech będzie łaska i pokój od Boga, naszego Ojca, i od Pana Jezusa Chrystusa.
8 Najpierw  dziękuję mojemu Bogu przez Jezusa Chrystusa za was wszystkich, ponieważ o waszej wierze mówi się szeroko po świecie .
9 Bóg, któremu służę w duchu przez głoszenie Ewangelii Jego Syna, jest mi świadkiem , że nieustannie o was pamiętam .
10 Proszę zawsze w moich modlitwach, abym – jeśli taka będzie wola Boża – mógł kiedyś szczęśliwie do was przybyć.
11 Pragnę was przecież zobaczyć, by podzielić się z wami duchowym darem  dla waszego umocnienia,
12 a raczej dla wzajemnego pokrzepienia wspólnie posiadaną wiarą, waszą i moją.
13 Wiedzcie też, bracia, że wiele razy zamierzałem przybyć do was, aby również u was zebrać jakieś owoce, podobnie jak u innych, ale aż dotąd ciągle pojawiały się przeszkody.
14 Jestem przecież dłużnikiem Greków i barbarzyńców, uczonych i nieuczonych.
15 Dlatego bardzo pragnę także wam, mieszkańcom Rzymu, głosić Ewangelię.
16 Bo ja nie  wstydzę się Ewangelii. Ona jest mocą Boga dla zbawienia każdego, kto wierzy: najpierw Żyda, potem Greka.
17 W niej bowiem sprawiedliwość Boga objawia się dzięki wierze dla wiary, jak jest napisane: sprawiedliwy dzięki wierze żyć będzie.

 

 

p.s. Z tych 17stu pierwszych wersetów najważniejsze są te dwa ostatnie, ale o tym innym razem ;)

krótki spacer z Pawłem

Przyjrzyjmy się tylko jednemu zdaniu z całego pisarskiego dorobku Pawła z Tarsu, żeby uświadomić sobie jak wiele w sobie może kryć wiadomości i jak genialnym pisarzem był sam Paweł. Aby, jak to kiedyś ktoś ładnie wyraził, przeżyć tu swoisty „szok epistemiczny”, ha ha. Uwaga, to nie artykuł naukowy – to szybka notatka w ramach przygotowań do egzaminu.

(sorki, bez greki trochę nie damy rady, ale da się przebrnąć)

1 List do Tesaloniczan 4,1

Λοιπὸν οὖν, ἀδελφοί, ἐρωτῶμεν ὑμᾶς καὶ παρακαλοῦμεν ἐν κυρίῳ Ἰησοῦ, ἵνα καθὼς παρελάβετε παρ᾽ ἡμῶν τὸ πῶς δεῖ ὑμᾶς περιπατεῖν καὶ ἀρέσκειν θεῷ, καθὼς καὶ περιπατεῖτε, ἵνα περισσεύητε μᾶλλον. (Nestle-Aland)

A na koniec, bracia, prosimy i zaklinamy was w Panu Jezusie: według tego, coście od nas przejęli w sprawie sposobu postępowania i podobania się Bogu – jak już postępujecie – stawajcie się coraz doskonalszymi! (tł. Biblia Tysiąclecia, BTP)

 

 

Już na samym początku mamy problem z „końcem”, który znajdziemy w tłumaczeniu na język polski „A na koniec”. Dlaczego? Ponieważ greckie λοιπον ουν możemy tłumaczyć „ponadto”, „poza tym”, „wreszcie”. Egzegeci się spierają. Spór ważny, gdyż trwa dyskusja, czy 1 List do Tesaloniczan jest jednym listem, czy może są to dwa, a może i więcej listów, zredagowanych w jeden. Dla zwolenników wielu listów w jednym słowa λοιπον ουν będą otwierały zakończenie pierwszego listu. Spór ten teraz zostawmy egzegetom, a my idźmy dalej.

Paweł zwraca się do odbiorców listu, „bracia” (można też dodać „i siostry”, bo chodzi nie tylko o mężczyzn). Słowo αδελφοι odkrywa nam co nieco to, co Paweł ma na myśli, gdy chce powiedzieć o wspólnocie Kościoła (eklezjologia). W innym miejscu naucza, że jesteśmy dziećmi samego Boga. Skoro tak, to wszyscy stanowimy swoistą rodzinę. Jesteśmy dla siebie braćmi i siostrami. Gdy stajemy przed Bogiem, ujawnia się nasza niewidoczna tożsamość – nasze braterstwo. (Czy zawsze niewidoczna?). Ponadto, dobrze pamiętać, że list jest skierowany do wierzących w Chrystusa, a nie do mieszkańców Tesalonik, do Żydów z synagogi, pogan czy kogokolwiek innego.

Zaraz po „braciach i siostrach” pojawia się piękna konstrukcja „my-wy-my”, poprzez wyrażenie: ερωτωμεν υμας και παρακαλουμεν. „Prosimy was i zachęcamy/wzywamy” (nie jestem specjalistą lingwistycznym, ale nie wiem do końca co tłumacz BTP chciał wyrazić przez „zaklinamy was”). Za pomocą trzech słów wyrażona została wspólnota między Pawłem (włącznie z jego towarzyszami – zwróćcie uwagę, że są to czasowniki w 1 osobie liczby mnogiej, choć Paweł jest jedynym autorem listu, to włącza tutaj swoich towarzyszy podróży, Sylwana i Tymoteusza) a wspólnotą wierzących Tesaloniczan. Znajdziemy tu małą kompozycję koncentryczną (my-wy-my), za którą pojawia się „formuła uświęcająca” εν κυριω Ιησου, „w Chrystusie Panu”. Paweł i wspólnota w Tesalonikach są razem zjednoczeni jako bracia w Jezusie (wracamy co dopiero wypowiedzianego αδελφοι). Zachęta, czy wezwanie (to dziwne „zaklinanie” z BTP) to grecki czasownik ερωταω. W listach pawłowych zawsze pojawia się razem z czasownikiem παρακαλεω (prosić) – tak jak i tutaj. A zatem zachęta i wezwanie zawsze łączy się u Pawła z prośbą, nigdy z rozkazem.

Zaraz potem mamy zdanie podrzędne (zaczyna się od greckiego ινα, aby/ażeby/żeby): „abyście tak jak od nas nauczyliście się zachowywać i podobać Bogu…”. Znów mamy dwa czasowniki połączone spójnikiem και, „i” (jak i poprzednim razem): περιπατειν και αρεσκειν, „zachowywać się i podobać się”. Podobać się komu? Bogu. Jak zestawimy sobie te dwie formuły zobaczymy piękny model chrystologizacji teologii u świętego Pawła:

ερωτωμεν και παρακαλουμεν -> εν κυριω Ιησου

περιπατειν και αρεσκειν -> θεω

Zatrzymajmy się jeszcze chwilę nad czasownikiem „zachowywać się”, „postępować”, περιπατεω. Dosłownie znaczy „chodzić”. Łączy on w sobie dwa światy – grecki i hebrajski. Pamiętacie szkołę filozoficzną założoną przez Arystotelesa? Była nazywana „perypatetyczną” (właśnie od naszego greckiego czasownika peripateo), ponieważ Filozof wykładał podczas spacerów ze swoimi uczniami. Dla mówiących po grecku był to jasny obraz. Z drugiej strony łączy się z hebrajskim czasownikiem הלך, halach, i całą związaną z nim żydowską tradycją halachiczną kroczenia drogami Pana poprzez przestrzeganie Jego Prawa. Żydom więc grała dodatkowa linia melodyczna. Czyżby Paweł, zestawiając dwie „melodie”, zastosował tu w swoisty sposób „kontrapunkt” jak w kompozycji muzycznej? Apostoł łączy nam tu dwa światy i dwie tradycje za pomocą jednego tylko słowa! Joj.

Paweł był dumny ze wspólnoty w Tesalonikach mówiąc καθως και περιπατειτε, „tak już postępujecie, tak już się zachowujecie”. Ale nie składa gratulacji i nie kończy listu, dodaje: ινα περισσευητε μαλλον, „abyście mogli się stać w tym jeszcze lepsi” lub modyfikując trochę BTP (hmm, w grece nie ma trybu rozkazującego…): „abyście się stali jeszcze doskonalsi”. MAGIS! Czyli bardziej i lepiej. I tutaj mamy piękne kompozycje złożone z podwójnego καθως oraz ινα:

ἵνα καθὼς παρελάβετε παρ᾽ ἡμῶν τὸ πῶς δεῖ ὑμᾶς περιπατεῖν καὶ ἀρέσκειν θεῷ,

καθὼς καὶ περιπατεῖτε,

ἵνα περισσεύητε μᾶλλον.

 

 

Dość! Dobrej niedzieli.

 

(oczywiście niczego sobie sam tu nie wymyśliłem, to wynik notatek z wykładów z moim profesorem na Uniwersytecie Gregoriańskim, Scottem Brodeurem. Trzymać kciuki, bo za półtora tygodnia egzamin.)