Archiwa tagu: Rdz

Rdz 2,15

Wziął więc Pan Bóg człowieka i dał mu odpocząć w ogrodzie Eden, aby go uprawiał i strzegł.[1]

 

[1] „Adama osadzono w Ogrodzie Eden, „aby go uprawiał i strzegł” (Księga Rodzaju 2,15). Praca to nie tylko przeznaczenie człowieka; jest ona obdarzona boską godnością. Jednakże po zjedzeniu owocu z drzewa poznania skazano go nie na pracę, ale na trud. „W trudzie będziesz zdobywał pożywienie… po wszystkie dni żywota twego” (Księga Rodzaju 3,17). Praca jest błogosławieństwem, lecz trud jest nieszczęściem człowieka.” [Abraham Joshua Heschel, Szabat, wyd. Esprit, Kraków 2009, s. 60]

Rdz 1,2

A ziemia była bezładną pustką.[1] Ciemność zalegała nad bezmiarem wód[2], a duch Boży unosił się[3] nad wodami [4].

 

[1] wehā’ārec hājetāh tohû wābohû – terra autem erat inanis et vacua – Zamiast Wujkowego ziemia była pusta i próżna lepiej tłumaczyć dosłownie: ziemia była nieładem i nieporządkiem, lub lepiej po polsku: zupełnym pustkowiem. Dwa wyrażenia hebrajskie: tohû wābohû występuje w Starym Testamencie zawsze razem, oznaczając próżnię, nicość, chaos, ruinę (por. Iz 34,11; 45,18; Jr 4,23). Autor więc chce powiedzieć, że ziemia była dotąd nieożywiona, bezludna, pusta, w stanie chaotycznym. [Prehistoria biblijna, Michał Peter, Papieski Wydział Teologiczny w Poznaniu, Poznań 1994, s. 12]

 

[2] wechošek’ al-pnê tehôm – et tenebrae erant super faciem abyssi – „Rzeczownik tehôm (który z wyjątkiem Ps 106,9 i Iz 63,13 zawsze występuje w Biblii bez rodzajnika) oznacza huczące, burzące się morze. Do znaczenia tego wyrazu należy więc, jak i w aryjskim tiamtu – pojęcie nieokiełznanego elementu wód. Wedle wyobrażeń starożytnych  bezludna ziemia pływała po rozhukanym morzu, zalewana jego odmętami (por. Ps 33,7; 104,6). [Prehistoria biblijna, Michał Peter, Papieski Wydział Teologiczny w Poznaniu, Poznań 1994, s. 12]

 

[3] unosił się – hebr. merachefet, imiesłów od rāchaf = (w piel) unosić się. „W języku syryjskim pień ten oznacza „wylęgać się”; za tym poszedł początkowo św. Hieronim, a w nowszych czasach protestanci, dopatrujący się w biblijnym opowiadaniu o stworzeniu świata elementów pogańskich, politeistycznych. Wiemy np., że Rzymianie wyobrażali sobie powstający świat w postaci ogromnego jaja (święto początku świata 25 marca). Jednakże o znaczeniu merachefet rozstrzyga jego użycie w Biblii. I oto z Księgi Powtórzonego Prawa 32,11 wynika jasno to znaczenie: Bóg jest troskliwym opiekunem Izraela. A więc podobnie w Księdze Początków 1,2 autor wyraża przekonanie, że Bóg jest (był) troskliwym opiekunem całego swego stworzenia.”  [Prehistoria biblijna, Michał Peter, Papieski Wydział Teologiczny w Poznaniu, Poznań 1994, s. 13]

 

[4] nad wodami – Bóg rządzi wszystkim, kieruje, ujarzmia. To obłaskawienie żywiołu wodnego przez Boga przypomina starowschodnie opowiadanie o walce bóstwa z potworami przepaści. Podobne obrazy mitologiczne występują też np. w Ps 74,13n; 87,4; 89,9n; 104,7-9. Mamy tutaj dość widoczny przykład asymilowania obrazów politeistycznych (wówczas obiegowych, powszechnie znanych) na użytek jahwizmu. Oczywiście, wszystkie one zostały ochrzczone przez autorów, zostały ujęte w duchu izraelskiego monoteizmu. Stanowią one zatem tylko literacką formę pouczenia, nie są zaś samym pouczeniem, nie są właściwym twierdzeniem. [Prehistoria biblijna, Michał Peter, Papieski Wydział Teologiczny w Poznaniu, Poznań 1994, s. 13]

Rdz 22,5

Wtedy powiedział do swoich sług: „Zostańcie tu z osłem, a ja i chłopiec pójdziemy tam, oddamy pokłon i wrócimy[1] do was”.

 

[1] wrócimy – rabii „Raszi zauważył, że Awraham* powiedział do sług w liczbie mnogiej: „wrócimy”, gdy prowadził Jicchaka** na górę Moria, a więc przepowiedział rozwój wypadków. Czy Awraham wierzył, że moralny Bóg nie dopuści do niesprawiedliwości?” [Judaizm bez tajemnic, Paweł Jędrzejewski, wyd. Tora Pardes, Kraków 2012, s. 21]

 

* Awraham = Abraham

** Jicchaka = Izaaka

Rdz 22,12

Anioł mówił dalej: „Nie podnoś ręki na tego chłopca i nie czyń mu nic złego. Teraz wiem, że boisz się Boga, gdyż nie odmówiłeś mi swojego jedynego syna”.

 

„Bojaźń Boga, która polega na gotowości oddania Mu wszystkiego i pójścia za wewnętrznym głosem aż do końca, podsuwa Abrahamowi – jako próbę – możliwość złożenia w ofierze swego pierworodnego. Nie miał on większej możliwości uznania Boga, który go dotąd prowadził. Taki sposób uczczenia Boga był już znany Kananejczykom.

Myśl ofiarowania Izaaka jawi się Abrahamowi jako „pokusa”. Każda pokusa stawia człowieka wobec możliwości zła. Powód ofiary wiąże Biblia bezpośrednio z nakazem Boga. Obraz biblijny skraca psychologiczny proces, przedstawiając jako bezpośredni nakaz Boga to, co równocześnie może być wyrazem wewnętrznej walki, która nie wyklucza możliwości pobłądzenia. Zło dopuszczone przez Boga bywa niekiedy przedstawione jakby bezpośrednio przez Niego dokonane: „Opętał Saula duch zły, zesłany przez JHWH” (1 Sm 16,14). Biblia przedstawia czasem nawet błędne rozeznanie sumienia jako głos Boży.

Bóg nie żądał zabicia pierworodnego, ale dopuścił tę myśl jako próbę. Wyraźny przypadek paralelny znajdujemy u proroka Micheasza 6,6: „Z czym stanę przed Panem i pokłonię się Bogu wysokiemu?” Prorok zastanawia się nad sposobem oddania Bogu najwyższej czci. I wtedy przychodzi mu na myśl jako najwyższa ludzka możliwość: ofiara z człowieka. „Czy trzeba, bym wydał pierworodnego mego za mój występek, owoc łona mego za grzech mej duszy”.

W rozwoju historii starotestamentalnej w godzinach największych nieszczęść narodowych i osobistych dochodziło do składania ofiar z ludzi. I tak król Moabu oblężony w swej stolicy, będąc w położeniu bez wyjścia, nie znalazł innego sposobu ratunku, jak właśnie złożenie na murach miasta całopalnej ofiary ze swego pierworodnego, który miał po nim zasiąść na tronie (2 Krl 16,3); to samo uczynił Manasses (2 Krl 17,17). Przy zakładaniu fundamentów odbudowującego się miasta Jerycho Hiel zamurował swego pierworodnego, a po dokończeniu budowy ofiarował najmłodszego syna. Archeologia potwierdziła powyższe dane biblijne i to nie tylko w odniesieniu do okresu królewskiego, ale i do wcześniejszego okresu brązu, kiedy to mają miejsce wydarzenia z życia patriarchów. W Megiddo np. zamurowano w fundamentach twierdzy 15-letnią dziewczynę. Wykopaliska prowadzone w Tell-el-Fara odkryły szkielety dzieci pod bramami miasta, wzniesionymi w okresie brązu. Ofiary z ludzi były zatem możliwe w ciągu całej historii starotestamentalnej jako akty religijnej przesady. Nic przeto dziwnego, że i ludziom bojącym się Boga przychodziły do głowy takie myśli jako najwyższy akt religijności, a dzięki szczególnej interwencji Bożej u ojca narodu wybranego stały się znaczące dla przyszłych pokoleń. A oto prawo, które promulguje opowiadanie o ofierze Izaaka: Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba nie chce ofiar z ludzi!

Wkroczenie Boga poprawia błądzące sumienie, które w ciemnościach próby było gotowe powiedzieć Bogu tak, posuwając się nawet do krańcowej niedorzeczności. Takie całkowite wyrzeczenie siebie zniewala serce Boga, który czyni Abrahama źródłem błogosławieństwa dla przyszłych pokoleń.” [Historia Starego Testamentu, Tom II: Lud Bożego Przymierza, Claus Schedl, Tuchów 1995, s. 51-52]

Rdz 4,26

Setowi również urodził się syn, którego nazwał imieniem Enosz. Wtedy zaczęto wzywać imienia[1] Pana.

 

[1] „Bóg jest osobą, choć, oczywiście, takie sformułowanie w Biblii nie istnieje. Nie znając terminu „osoba” i nie posiadając zdefiniowanego pojęcia osoby, Pismo Święte ukazuje jednak treść tego pojęcia, odnosząc je przede wszystkim do Boga. Termin stworzy filozofia, definicję sformułuje Boecjusz, ale rzecz sama w sobie tkwi już w biblijnym nauczaniu. Z osobą wiąże się imię, osoba ma imię, które ją określa, wyznacza jej naturę. Święty Bóg Izraela ma Święte Imię, które Go wyraża, utożsamia się z samym Bogiem. Dlatego w świątyni będzie przebywać imię Boga: szukać będziecie miejsca, które sobie wybierze Pan, Bóg wasz, spomiędzy wszystkich pokoleń, by tam umieścić swe Imię na mieszkanie (Pwt 12,5). W modlitwie Salomona przy poświęceniu świątyni powraca ta sama myśl: Jest to miejsce, o którym powiedziałeś: «Tam będzie moje Imię» (1 Krl 8,29). [Biblijna teologia kapłaństwa, ks. Tomasz Jelonek, wyd. WAM, Kraków 2006, s. 63]

Rdz 3,24

Wypędził go i postawił na wschód od Edenu cherubów[1] z wirującym ognistym mieczem[2], by strzegli drogi do drzewa życia.

 

[1] „Cheruby są wyższymi, tajemniczymi istotami. Wskazują one na obecność Boga (Hbr 9,5), są stróżami sanktuarium (Wj 25,18-22), noszą tron Boga. JHWH jest Bogiem, który „zasiada między cherubami” (1 Sm 4,4; 2 Sm 6,2). W Rdz 3,24 pełnią oni rolę strażników uniemożliwiających wstęp do raju. O tym, jak otoczenie świata Biblii wyobrażała sobie te istoty, przekonujemy się na podstawie wykopalisk w Biblios (król Hiram), Chamat i Megiddo (z okresu pomiędzy 1200 a 800 przed Chr.), które przedstawiają tron niesiony przez cherubów. W świątyni Salomona dwóch cherubów w postaci ludzkiej z rozpostartymi skrzydłami trzymało straż przy arce przymierza (Wj 26,1; 2 Krn 3,14). Postacie ich były przedstawione również na zasłonach i na ścianach świątyni (1 Krl 6,29).

Cherubów (kerub) zestawiano z sumeryjskimi  kuribi, lecz nie wiadomo, w jaki sposób określenie hebrajskie mogłoby powstać z języka Sumerów. Nic by też nie stało na przeszkodzie wyprowadzeniu nazwy kerub od asyryjskiego karibu, bo właśnie bogini-karibu była tam strażniczką bramy. Nazwa karibu mogłaby oznaczać „błogosławiony” lub też „modlący się, orędownik”. Odpowiadałoby to funkcji pełnionej przez boginię Karibu, która miała przystęp do sanktuarium. Gdy idzie o mieszane postacie babilońskie, to żadna z nich nie została określona wyraźnie jako karibu. Zadanie podobne do funkcji karibu pełniły w Egipcie sfinksy. Z nazwą karibu można by jeszcze porównać indogermańskie słowo „grabh” (gryf) oraz odpowiadający mu pierwiastek grecki: „gryp”. Wyobrażenia cherubów są więc bardzo stare i wskazywałoby na czas, kiedy jeszcze Semici i Indogermanie mieli wspólne siedziby.” [Historia Starego Testamentu, Tom I: Starożytny Wschód i prehistoria biblijna, Claus Schedl, Tuchów 1995, s. 284-285]

 

[2] „Przy tajemniczym określeniu „wirujący miecz ognisty” należy pomyśleć najpierw o mieczu Bożej kary, który przedstawiano jako samoistną siłę (Iz 34,5; Jr 46,10; Sof 2,12; Ez 21,13). Błyskawica i piorun są znakiem obecności Boga (por. teofania na Synaju). A że taki piorun może przybrać konkretną postać jako znak najsurowszego zakazu, wynika to z napisu Tiglat-Pilesera I (ok. 1100 przed Chr.): „Ustawiłem spiżowy piorun i wypisałem na nim zdobycz, którą przy pomocy boga Aszszura zagarnąłem. Wypisałem również zakaz ponownej odbudowy i zasiedlenia miasta. Na tym miejscu zbudowałem dom i ustawiłem tam spiżowy piorun”. Kto więc przekroczy granice tego miejsca, podpada pod miecz zemsty bogów i króla. A zatem przez cherubów i miecz ognisty wyrażano w obrazowym języku Wschodu najbardziej surowy zakaz.” [Historia Starego Testamentu, Tom I: Starożytny Wschód i prehistoria biblijna, Claus Schedl, Tuchów 1995, s. 285]

Rdz 43,32

Podano więc jemu osobno, im osobno, a także osobno Egipcjanom, którzy z nim jedli. Egipcjanie nie mogli jeść z Hebrajczykami, gdyż była to dla Egipcjan rzecz niestosowna.[1]

 

[1] Istnienie takiego tabu w Egipcie jest dość prawdopodobne, zwłaszcza w świetle niektórych greckich źródeł tego kraju dotyczących, jak choćby Herodot (historyk z pierwszej połowy V w. przed Chr.) czy Strabon (geograf żyjący cztery wieki później). Nie słyszymy jednak nigdy, by taki przepis dotyczył specjalnie Hebrajczyków. Może określenie to odnosi się tutaj nie tyle do pochodzenia, ile raczej do samego sposobu życia. W tekstach z Bliskiego Wschodu, poczynając już od III tysiąclecia, spotykamy jakichś Habiru czy Hapiru, którzy nie cieszą się najlepszą opinią. Są to koczownicy żyjący głównie z grabieży na pograniczu ziem uprawnych i pustyni. Takich pobożni Egipcjanie mogli łatwo uznać za „nieczystych”. Za mało mamy jednak danych, żeby ocenić wartość historyczną tego przypuszczenia. [Rozmowy o Biblii. Opowieści i przypowieści, Anna Świderkówna, Wyd. Naukowe PWN, Warszawa 2006, s. 33]

Rdz 2,2

W siódmym dniu[1] dopełnił Bóg dzieła, nad którym pracował. Siódmego dnia przestał pracować po całym dziele, które uczynił.

 

[1] siódmym dniu – „Opowiadanie o stwarzaniu nie wprowadza po raz pierwszy siedmiodniowego tygodnia, lecz go jako przez się zrozumiały zakłada. Genezę tygodnia spowijają ciemności. Pierwotną miarą czasu były fazy księżyca. Pełnia księżyca w środku miesiąca mogła uchodzić za najbardziej znaczący punkt zwrotny. W kalendarzu asyryjsko-babilońskim nazywa się piętnasty dzień miesiąca właśnie” „szapattu”. Czas od pełni do nowiu łatwo można było podzielić na dwie części po siedem dni. Stąd też powstało u Babilończyków święto 1 dnia miesiąca (święto nowiu), święto siódmego dnia (sibutu), dnia piętnastego (szapattu) i dnia 28 (bubbulu). Owe dni były jednak dawniej dniami szczególnego niebezpieczeństwa i zagrożenia, kiedy to należało tylko pewne czynności spełniać, a innych zaniechać. Wszystkie dni były nierozdzielnie złączone z rytmem faz księżyca. Właściwością hebrajskiego szabatu było to, że tydzień odłączono zupełnie od faz księżyca, tak że miał on swój bieg niezależny od miesięcy i roku. Jako taki więc tydzień siedmiodniowy jest szczególnym przypadkiem w starowschodnim podziale czasu. Prawdopodobnie nie pomylimy się wiele, jeśli przyznamy Mojżeszowi zaprowadzenie siedmiodniowego tygodnia, który stanie się odtąd dla Izraela znakiem przymierza.” [Historia Starego Testamentu, Tom I: Starożytny Wschód i prehistoria biblijna, Claus Schedl, Tuchów 1995, s. 195]

Rdz 1,1 – 2,4

Księga Rodzaju

Rozdział 1

 

Stwierdzenie faktu:

1 Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię.

 

Noc stworzenia:

2 A ziemia była bezładną pustką. Ciemność zalegała nad bezmiarem wód, a duch Boży unosił się nad wodami.

 

I Słowo:

3 Bóg rzekł: „Niech się stanie światłość”. I stała się światłość.

4 I widział Bóg, że światłość jest dobra. Oddzielił więc światłość od ciemności.

5 I nazwał Bóg światłość dniem, a ciemność nocą. Zapadł wieczór i zaświtał poranek dnia pierwszego.

 

II Słowo:

6 I rzekł Bóg: „Niech się stanie sklepienie wśród wód i niech oddzieli jedne wody od drugich”.

7 Uczynił więc Bóg to sklepienie i oddzielił wody pod sklepieniem od wód, które były nad nim. I tak się stało.

8 I nazwał Bóg sklepienie niebem. Zapadł wieczór i zaświtał poranek dnia drugiego.

 

III Słowo:

9 I rzekł Bóg: „Niech się zbierze woda pod sklepieniem na jedno miejsce i niech się odsłoni sucha powierzchnia” I tak się stało.

10 I nazwał Bóg suchą powierzchnię lądem, a zbiorowisko wody – morzem. I widział Bóg, że było to dobre.

 

IV Słowo:

11 I rzekł Bóg: „Niech ziemia napełni się zielonymi roślinami rozsiewającymi nasiona oraz różnymi gatunkami drzew, które rodzą owoce pełne nasion”. I tak się stało.

12 Ziemia wydała różne rodzaje zielonych roślin rozsiewających nasiona oraz różne gatunki drzew, które rodzą owoce pełne nasion. I widział Bóg, że było to dobre.

13 Zapadł wieczór i zaświtał poranek dnia trzeciego.

 

V Słowo:

14 I rzekła Bóg: „Niech się staną światła na sklepieniu niebieskim, by oddzielały dzień od nocy i wyznaczały święta, dni i lata.

15 Niech jaśnieją na sklepieniu niebieskim i świecą nad ziemią”. I tak się stało.

16 I uczynił Bóg dwa wielkie światła: światło większe, aby rządziło dniem, i światło mniejsze, aby rządziło nocą, oraz gwiazdy.

17 Umieścił je Bóg na sklepieniu niebieskim, by świeciły nad ziemią,

18 by rządziły dniem i nocą i oddzielały światło od ciemności. I widział Bóg, że było to dobre.

19 Zapadł wieczór i zaświtał poranek dnia czwartego.

 

VI Słowo:

20 I rzekł Bóg: „Niech się zaroją wody od istot żyjących, a ptactwo niech lata nad ziemią, pod sklepieniem niebieskim”.

21 I stworzył Bóg wielkie potwory morskie i wszelkie pływające istoty żywe, których pełno było w wodach, i wszelkie latające ptactwo różnego rodzaju.

 

VII Słowo:

22 Pobłogosławił je Bóg tymi słowami: „Bądźcie płodne, mnóżcie się i zapełniajcie wody morskie. Ptactwo zaś niech się mnoży na ziemi”.

23 Zapadł wieczór i zaświtał poranek dnia piątego.

 

VIII Słowo:

24 I rzekł Bóg: „Niech ziemia zrodzi różne żywe istoty: bydło, zwierzęta pełzające i polne”. I tak się stało.

25 I Bóg uczynił różne polne zwierzęta, wszelkie bydło i zwierzęta pełzające. I widział Bóg, że było to dobre.

 

IX Słowo:

26 I rzekł Bóg: „Uczyńmy ludzi na Nasz obraz, podobnych do Nas. Niech panują nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad całą ziemią i nad wszelkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi”.

27 I stworzył Bóg ludzi na swój obraz: na obraz Boży ich stworzył. Stworzył ich jako mężczyznę i kobietę.

 

X Słowo:

28 I błogosławił im, mówiąc: „Bądźcie płodni, mnóżcie się i zaludniajcie ziemię oraz czyńcie ją sobie poddaną. Panujcie nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszelką istotą poruszającą się po ziemi”.

 

Nadanie przykazania: XI Słowo

29 I rzekł Bóg: „Oto dałem wam wszelkie rośliny na całej ziemi, wydające nasienie, i wszelkie drzewa owocowe, zawierające nasienie. Będą one dla was pokarmem.

30 A dla wszelkiego zwierzęcia polnego i wszelkiego ptactwa powietrznego, i dla wszystkiego, co się porusza po ziemi i ma w sobie życie, daję na pokarm wszelkie rośliny zielone”. I tak się stało.

31 I widział Bóg, że wszystko, co stworzył, było bardzo dobre. Zapadł wieczór i zaświtał poranek dnia szóstego.

 

Rozdział 2

 

Spoczynek szabatowy:

1 Tak Bóg dopełnił stworzenia nieba i ziemi wraz z tym, co na nich było.

2 W siódmym dniu dopełnił Bóg dzieła, nad którym pracował. Siódmego dnia przestał pracować po całym dziele, które uczynił.

3 I pobłogosławił Bóg ten siódmy dzień, i ustanowił go świętym, bo tego dnia przestał pracować po tym, jak dokonał dzieła stworzenia.

4 Takie są dzieje stworzenia nieba i ziemi.

 

Opierając się na świadectwie samego manuskryptu, stwierdzamy, że opowiadanie o stworzeniu (Rdz 1,1 – 2,4) stanowi zwartą w sobie jedność. Składa się ona z 469 słów. (…) Pierwszy wiersz (1,1) zawiera stwierdzenie faktu stworzenia nieba i ziemi. Wiersz 2 opisuje praciemności stworzenia, używając przy tym, podobnie jak przy dalszym opisie, dni stwarzania, języka symboli i obrazów. Na planie siedmiu dni tygodnia widzimy jasno według załączonej tablicy 10 słów stwarzania, po których następuje 11-te słowo prawa. Rozpatrując tekst od strony ilości słów, otrzymujemy następującą strukturę:

 

1. Stwierdzenie faktu: pierwsze zdanie w opowiadaniu o stworzeniu, które to opowiadanie zmierza do podkreślenia święcenia szabatu, zawiera siedem słów: „Bereszit bara ’elohim ’et haszszamajim we’et ha’ares”. Jest to pierwszy dowód, jaki uzyskujemy w naszym badaniu – wyraźne oparcie się o liczbę siedem.

 

2. Dziesięć słów: od w. 2 musimy znów zacząć liczenie od zera. To, co następuje, jest opowiadaniem następnym, ujętym w sześć dni. Błogosławieństwo płodności w w. 28 kończy opowiadanie o stwarzaniu kosmosu.

Od początku w 2. do końca w. 28 mamy dokładnie 364 słowa. Na pierwszy rzut oka wydawałoby się, iż bardziej odpowiednią byłaby liczba 365, jako faktyczna liczba dni roku słonecznego. (…) Tekst masorecki zawiera rzeczywiście dokładnie 364 słów. Liczba ta stwarza okazję do wielkiego zaskoczenia, jest bowiem liczbą roku jubileuszowego. Prawo dotyczące celebracji roku jubileuszowego przekazują dwie księgi apokryficzne: księga Jubileuszów i księga Henocha. Zgodnie z tekstem z księgi Jubileuszów rok jubileuszowy jest podzielony na 52 tygodnie po 7 dni każdy, a w sumie liczy 364 dni. I dalej rok jest podzielony na 4 kwartały, każdy po 13 tygodni, tak że kwartał liczy w sumie 91 dni. (…) Stanowi to szerokie uzasadnienie postawienia problemu, czy istnienie roku jubileuszowego może być uważane za czas pierwszej redakcji opowiadania o stworzeniu. Lecz należy uwzględnić przy tym jeszcze wiele innych spraw.

Dwa przykazania następujące po opisie stwarzania (jedno dotyczy jarskiego pożywienia 1,29-31, a drugie odnosi się do zakazu pracy w szabat 2,1-3) liczą razem 98 słów, co stanowi wartość liczbową dwóch jubileuszów. Jubileusz jest bowiem okresem 7 x 7 = 49 lat, a 2 x 49 = 98. Pełny rachunek tworzy więc przemyślaną liczbową konstrukcję symboliczną: 7 + 364 + 98, czyli (2 x 49) daje razem 469 słów. Symbolika całości staje się jasną, gdy przyjmiemy symbolikę poszczególnych części składowych.

 

3. Małe elementy strukturalne: nie tylko całość tekstu ujawnia tę zamierzoną strukturę, ale zauważamy ją również w mniejszych jednostkach całości. (…) W tym miejscu pragniemy podać jedynie niektóre uwagi:

10 zdań wprowadzających do 10 „słów” zawiera 26 wyrażeń. 10 „słów” można podzielić według zasady 6 + 4. 6 zdań „I było (bardzo) dobre” zawiera w sumie również 26 słów. A liczba 26 jest numeryczną wartością liter składających się na święte imię Boże JHWH. Można więc powiedzieć, że tekst jest niejako pieczętowany imieniem Bożym według popularnego sposobu myślenia starożytnej mistyki Hebrajczyków. Liczba dni roku 364 może być również sprowadzona do imienia JHWH, bowiem 14 x 26 = 364.

 

Na podstawie krótkiego schematu, ale mimo to jasno ukazującego zasadę struktury, możemy dojść do wniosku, że autor w opowiadaniu o stwarzaniu posługiwał się ściśle zamkniętym modelem strukturalnym tekstu oraz że planowi ogólnemu ściśle podporządkował mniejsze struktury. A zatem podstawą tekstu o stwarzaniu jest model kosmiczny i mistyczny: fundamentalna orientacja ku rokowi świętemu oraz święte imię Boga są tu łatwe do zauważenia.

 

[Claus Shedl, Historia Starego Testamentu, Tom I: Starożytny Wschód i prehistoria biblijna, Tuchów 1995, s. 182-190]

Rdz 38,26

Juda rozpoznał je i stwierdził: „Ona jest sprawiedliwsza[1] ode mnie, bo przecież nie dałem jej za żonę mojemu synowi Szeli”.

 

[1] W języku hebrajskim słowa „sprawiedliwość” i „sprawiedliwy” mają nieco inne znaczenie niż w naszym świecie. Chodzi w nim przede wszystkim o zachowanie wierności wobec jakiejś więzi lub zasady. Jeżeli mówimy, że Bóg jest sprawiedliwy, rozumiemy przez to nie tyle, że daje On każdemu to, co mu się słusznie należy, ile raczej, że zachowuje z niezłomną wiernością wszelkie swoje obietnice i raz zawarte przymierze. [Rozmowy o Biblii. Opowieści i przypowieści, Anna Świderkówna, Wyd. Naukowe PWN, Warszawa 2006, s. 24]