Archiwa tagu: Wj

krzew gorejący

Paulina Michalak

 

Mojżesz ratując maltretowanego przez Egipcjanina hebrajskiego niewolnika uciekł do Madian. Tam też założył rodzinę i wiódł spokojne życie. Do czasu. Podczas wypasu owiec Bóg powołał Mojżesza przemawiając do niego w gorejącym krzewie. Oznajmił mu, iż wysłuchał modlitw ludu i że planuje wyprowadzić Hebrajczyków z Egiptu do Ziemi Obiecanej. Podczas rozmowy z Bogiem krzew płonął, ale się nie spalał. Jak to jest możliwe? Jest dużo hipotez na ten temat. Naukowcy wymieniają różne rośliny, które mogłyby być zidentyfikowane jako biblijny krzak. Chodzi między innymi o senes ostrolistny (Cassia senna) oraz dyptam jesionolistny (Dictamnus albus). Ten ostatni ma najwięcej zwolenników. Roślina ta występuje na wybrzeżach Morza Śródziemnego i na Półwyspie Syryjskim. Cechują ją bladoróżowe kwiaty, a jej dojrzałe owoce podczas pękania wyrzucają nasiona na bardzo duże odległości. Najbardziej interesujące dla nas jest to, iż dyptam pokryty jest gruczołami wydzielającymi olejki eteryczne. Wysoka temperatura powietrza i duże stężenie wydzielonych olejków powoduje ich samozapłon, który nie niszczy rośliny. Jako ciekawostkę warto dodać, iż dyptam jesionolistny jest gatunkiem bardzo rzadko występującym w Polsce.

Jednakże nie tylko rośliny mogą wytwarzać światło. Jedna z hipotez mówi, iż „gorejący krzew” to efekt świecących się chrząszczy świetlikowatych z rodzaju Luciola. Samce i samice chrząszczy dzięki specjalnym narządom na stronie brzusznej, posiadają zdolność bioluminescencji. Podczas zmierzchu owady te gromadzą się w krzewach przez co sprawiają wrażenie „złotozielonej pochodni”.

Literatura:
Rośliny Biblijne, Lengiewicz Ilona
Rośliny biblijne Ogrodu Dendrologicznego w Przelewicach, Marian Ciaciura, Marta Umiastowska

Ciekawostka. Tak płonie podpalony krzew:

 

Wj 28,30

W pektorale wyroczni umieścisz urim i tummim[1], aby spoczywały na sercu Aarona, gdy będzie stawał przed obliczem PANA. Aaron zawsze będzie nosił przed PANEM, na swoim sercu, wyrocznie dotyczące Izraela.

 

[1] „Urim i tummim włożone do pektorału dla zasięgania wyroczni są określeniami, których etymologia nie jest pewna, można je tłumaczyć przez „światło” i „doskonałość”. Były to prawdopodobnie dwie kostki lub laseczki służące do zasięgania rady Boga. Odpowiedzią było „tak” lub „nie”. Jeden z tych przedmiotów oznaczał tak, drugi nie. Dla poznania odpowiedzi arcykapłan rzucał oba przedmioty. W zależności od tego, który spadł pierwszy, odczytywano odpowiedź na postawione pytanie. Słowo urim w języku hebrajskim zaczyna się od pierwszej litery alfabetu, alef, słowo tummim zaś od ostatniej – tau. Losy te zastępowały Izraelitom wyrocznie pogan. Uciekano się do tego środka poznania woli JHWH często w okresie Sędziów, Saula i Dawida. Później zwyczaj ten zanikł, gdyż wolę JHWH poznawano przez wypowiedzi proroków. Po powrocie z niewoli babilońskiej nie było kapłana, który mógłby posłużyć urim i tummim, prawdopodobnie przedmioty te zaginęły, ale pozostała pamięć o nich i w trudnych sprawach odwoływano się do rozwiązania, jakie może w przyszłości będzie możliwe za pomocą stosowanych kiedyś wyroczni. O tej samej sprawie mamy dwie relacje, które występują w Księdze Ezdrasza (2,62-63) i Nehemiasza (7,64-65).” [Biblijna teologia kapłaństwa, ks. Tomasz Jelonek, wyd. WAM, Kraków 2006, s. 125-126]

Wj 24,9n

Następnie Mojżesz, Aaron, Nadab, Abihu i siedemdziesięciu spośród starszyzny Izraela weszli na górę i zobaczyli[1] Boga Izraela, a pod Jego stopami jakby kunsztowną mozaikę z szafiru, czystą jak bezchmurne niebo.

[1] zobaczyli – gdy w Torze pojawiają się czasowniki tłumaczone na polski jako „widzieć” (są to chaza, hibit i raa) w odniesieniu do Boga, zawsze należy rozumieć je wyłącznie metaforycznie. Dlatego właśnie rabin Samson Rafael Hirsh w swoim komentarzu do Tory uważa, że w wydarzeniu opisanym tutaj nie chodzi o fizyczne oglądanie Boga, ale o postrzeganie Jego wizji. Podobne stanowisko reprezentował setki lat wcześniej wielki komentator Tory Abraham ibn Ezra. [Judaizm bez tajemnic, Paweł Jędrzejewski, wyd. Tora Pardes, Kraków 2012, s. 33]

Wj 12,14

Macie upamiętnić ten dzień. Będziecie go obchodzić  jako święto PANA. Po wszystkie pokolenia świętowanie go będzie wiecznym przykazaniem.[1]

 

[1] Wj 12, 1-14 – Pascha nie jest improwizowanym obrzędem, dyktowanym w najmniejszych szczegółach przez Boga podczas niespokojnej nocy wyjścia z Egiptu, lecz jest raczej przedmojżeszowym świętem odziedziczonym ze wspólnego pnia semickiego, które etnologowie łączą również z arabskim świętem przedislamskim radjab. Wszystkie szczegóły obrzędu opisanego w Wj 12 noszą na sobie ślady pochodzenia pasterskiego. Data: nów księżyca po przesileniu wiosennym, tj. wieczór 14 dnia pierwszego miesiąca (zwanego najpierw Abib, a później Nisan), który w kalendarzu koczowniczych ludów pasterskich oznaczał początek roku; ofiara: noworodek ze stada, który zostaje złożony w ofierze tuż przed wiosennym wyjściem na pastwiska; sposób pieczenia ofiary (pieczona w całości na improwizowanym ogniu); składniki, które służą jako dodatki (chleb ze świeżo zaczynionej mąki, który pieczono wprost na żarze ogniska, oraz gorzkie zioła, które z braku soli dodawano dla nadania smaku posiłkowi); sposób zachowania się przy spożywaniu posiłku (na stojąco, z sandałami na nogach, z pasem opasającym tunikę na biodrach, co ułatwiało marsz, oraz z kijem w ręku, służącym do poganiania stada). Wszystkie te elementy wskazują na pasterskie pochodzenie obrzędu bezpośrednio od koczowniczych plemion.

Wspomnienie futryn i drzwi (Wj 12, 7) mogłoby sugerować epokę późniejszą, w której Izraelici zamieszkiwali już w domach, o ile za domy nie należałoby uznać namiotu pasterskiego lub prymitywnego szałasu z błota, używanego przez półkoczowniczych pasterzy. Czy obrzęd pomazania krwią odrzwi (Wj 12, 7. 13), który w przyszłości nabrał tak wielkiego znaczenia, jako wyrażenie odkupieńczego charakteru Paschy, nie miał początkowo znaczenia magicznego: oddalenie złego ducha od stada, tzw. maschit, biblijny anioł zniszczenia (Wj 12, 23)? Nie można wykluczyć, że oznaczało to sam dar ofiarny złożony dla bóstwa; najlepsza część ofiary, która była przeznaczona dla Boga, jako uznanie jego prawa do całego stada.

Może bardziej nawet, aniżeli w złożeniu ofiary i pokropieniu jej krwią, religijne znaczenie obrzędu paschalnego w tamtej epoce wyrażało się w samym spożyciu  ofiar, co dokonywało się podczas pewnego rodzaju prehistorycznej uczty paschalnej. Posiłek spożywany przy pełni księżyca we wspólnocie wszystkich członków rodziny w pierwszym miesiącu roku, przed rozdzieleniem się klanu, był potwierdzeniem więzów, które ten klan jednoczyły. Był to również wyraz solidarności, pewnego rodzaju „komunia” między osobami, które spożywały ten sam pokarm. Następnie była to również „komunia” z bóstwem lub bóstwami, uznawanymi za penaty lub lary, które stanowiły część rodziny. Taki gest solidarności stawał się na początku każdego roku milczącym odnowieniem przymierza z bóstwem. Przymierze to było rozumiane oczywiście w sposób jeszcze bardzo ogólny, tzn. oznaczało prawie wyłącznie prośbę o dobra materialne oraz opiekę przed złymi mocami, czarami i wszelkimi innymi lękami oraz przed tabu wcielonymi w ducha tych, którzy tak jak pasterze skazani byli na bliski kontakt z tajemniczymi mocami natury. [Pascha naszego zbawienia, o. Raniero Cantalamessa OFM, wyd. M, Kraków 1998, s. 16-18]