Archiwa tagu: zmartwychwstanie

płótna

Znaki są dla Jana bardzo ważne. Pusty grób nie znaczy wiele. Przecież ciało mogło rzeczywiście zostać wykradzione. Choć w Ewangelii Mateusza o rozpuszczenie tej plotki posądza się Żydów, to u Jana wyraźnie wskazuje się, że to sami uczniowie Jezusa tak myśleli.

 

Piotr i drugi uczeń zobaczyli w grobie płótna oraz chustę. Ciało w takim razie nie zostało wykradzione, ponieważ ewentualni złodzieje ukradliby je razem z płótnami. Gdy Łazarz został wskrzeszony przez Jezusa, to wyszedł z grobu owinięty. W takim razie, jeśli Jezus wyszedł z grobu sam, to musiał to zrobić w jakiś nadzwyczajny sposób. Oczywiście moglibyśmy jeszcze pomyśleć o tym, że ktoś Jezusowi pomógł, ale wskoczylibyśmy na zbyt wysoki poziom mało prawdopodobnej układanki.

 

Piotr przybiegł do grobu razem z drugim uczniem, którego imienia nie znamy. Powszechnie utożsamiamy go z Janem, ale skoro autor pozostawił go bez imienia, to musiał mieć w tym jakiś zamysł. Czy chodziłoby tylko o pokorę Jana, który nie chciał pisać wprost o sobie? A może w ten sposób chciał, aby czytelnik, który ma swoje imię, mógł przejść tę samą drogę do wiary, jaką przeszedł, wykreowany na „idealnego”, uczeń Jezusa?

 

Dlaczego „ów drugi uczeń” uwierzył, a Piotr nie? Ktoś kiedyś podsunął mi w związku z tym jedną myśl. Podczas swej wędrówki Jezus przebywał non stop z uczniami. Oni nie tylko słuchali Jego nauczania i widzieli wielkie cuda, ale również przyglądali się Jego zwyczajnym czynnościom. Być może chusta w grobie była złożona w taki sam sposób, w jaki Jezus zwykł składać swoje rzeczy przed snem. W takim razie umiłowany uczeń, w przeciwieństwie do Piotra, bardzo wnikliwie obserwował swojego nauczyciela.

 

(J 20)

corpoema

Kilka lekkostrawnych ciekawostek starego studenta „katolickiej jesziwy”:

 

*

Pieśń na Pieśniami. Imię Boga nie pada w tej księdze ani razu. Co prawda w rozdziale ósmym (w. 6) pojawia się skrócona wersja imienia JHWH w postaci JH, ale nie jest to bezpośrednie odniesienia do Boga. Język hebrajski nie zna stopnia najwyższego przymiotników i używa imienia Bożego do zaznaczenia, że coś jest „naj”. I tak „płomień Pański” jest po prostu „płomieniem o wielkiej mocy”. Nie ma zatem żadnego wersetu w tej księdze, który by można interpretować wprost teo-logicznie.

Ta księga nie mówi o ciałach kochanków – użyty w niej język poezji pozwala mówić samym ciałom. Cielesność jest istotnym elementem całej Biblii. Punktem kulminacyjnym tego biblijnego tematu jest wcielenie Syna Bożego. Jean-Pierre Sonnet (jeden z profesorów na Gregorianie) utworzył nowy termin na określenie gatunku tej księgi – po włosku „il corpoema” od „corpo” = ciało i „poema” = poemat. Jakby to ładnie nazwać po polsku?

Niektórzy bibliści uważają, że Pieśń nad Pieśniami została napisana przez kobietę.

 

**

Księga Ezechiela jest miejscami odjazdowa – ezechielowe wizje są na tyle dziwaczne dla współczesnego czytelnika, że w czasach psychiatrii musiała zaistnieć teoria, że autor tekstu miał poważne psychiczne odchylenia od normy (bez wgłębiania się w to, co jest normą dla psychicznego zdrowia człowieka). Przy Ezechielu mała dygresja. W tradycji chrześcijańskiej mówi się o czterech wielkich prorokach Starego Testamentu, są nimi Izajasz, Jeremiasz, Ezechiel i Daniel. W tradycji hebrajskiej również jest mowa o wielkiej czwórce. Odrzucony jest jednak Daniel, czwartym prorokiem jest razem wzięta grupa dwunastu mniejszych proroków (to wszyscy ci, którzy znajdują się na samym końcu Starego Testamentu w naszym katolickim kanonie).

 

***

Zmartwychwstanie Jezusa nie było czymś bardzo zaskakującym. W teologii hebrajskiej oczekiwano zmartwychwstania umarłych przy końcu czasów. Zaskoczeniem nie było samo zmartwychwstanie, zaskoczeniem było to, że nastąpiło ono już teraz. Był to znak tego, że koniec tego świata jest bliski. Stąd tak ogromne nadzieje na szybki powrót Jezusa. Nic zatem dziwnego, że jeden z pierwszych odnotowanych kryzysów wspólnot chrześcijańskich (nawiązuję do 1 Listu do Tesaloniczan – to najstarszy znany nam tekst chrześcijański, początki lat 50.) rodzi się z opóźniającego się ponownego przyjścia Jezusa.